Kromka Chleba dla sąsiada

Kromka Chleba dla sąsiada

Jestem szczęśliwa, gdy przywołuję z pamięci zapach domu rodzinnego. Był dla mnie ostoją, fundamentem, wzorem porządku i czystości. Pamiętam kwiaty, które kochała moja Mama, a nam dawały poczucie piękna i dostatku.

Pamiętam lata 60., kiedy jeszcze piekło się chleb w domach. Ogromna dzieża, czyli drewniane naczynie służące do rozczyniania mąki, stawała na środku kuchni na solidnym stołku, a Mama od rana zaczyniała chleb. Rozczyn przykryty białą, lnianą serwetą rósł półtorej godziny, następnie Mama dodając mąkę mięsiła ciasto długo i mozolnie, często ocierając pot z czoła. Ciasto rosło, aż wypełniło naczynie po brzegi. Następnie było przekładane do brytfann, które wsuwano do nagrzanego do białości, pachnącego sosnowym drewnem pieca.

Po całym domu i podwórku rozchodził się zapach świeżego chleba. Nam, dzieciom, ciekła ślinka, bo zawsze po chlebie Mama piekła podpłomyki, które można było jeść, kiedy były jeszcze ciepłe.

Mama wręczała nam piękne, wyrośnięte, pachnące bochenki chleba zawinięte w lniane ściereczki, a my zanosiliśmy je do sąsiadów, ponieważ zwyczaj był taki, że każda gospodyni z sąsiedztwa piekła chleb w inną sobotę Tym sposobem co tydzień w każdym domu był bochenek świeżego chleba.

Każdy chleb przed krojeniem znaczyło się znakiem krzyża. Jeśli kawałek chleba spadł na ziemię, podnosiło się go, całowało i zjadało. Dla gości zawsze w domu znalazł się kawałek chleba i dodatki – mleko, miód czy smalec.

Kiedy miałam 13 lat, wyjechałam do „szkół” i nigdy już na dłużej do domu nie wróciłam – tylko na wakacje, urlopy czy święta. Jednak zapach pieczonego w domu chleba towarzyszy mi całe życie. Wszystkie kupione w sklepie czy piekarni bochenki podświadomie porównuję z tymi, których smak i zapach znam z dzieciństwa.

Istotą tego wszystkiego, o czym piszę, jest potrzeba wspólnoty, bliskości, zrozumienia potrzebującego. W tym kontekście myślę o wielu starszych ludziach [w podeszłym wieku] uwięzionych w blokowiskach, którym brakuje człowieka z „kromką chleba” – może nie w dosłownym rozumieniu, chociaż takich też jest wielu -, ale opuszczonych przez najbliższych, bo już nie są w stanie pomagać czy izolowanych w rodzinach, bo niewiele rozumieją z obecnego świata. W jaki sposób zanieść dziś „kromkę chleba” tym ludziom?

Nie musimy troszczyć się o wszystkich głodnych, wystarczy o tych, którzy są obok i którym możemy pomóc. Odezwij się sąsiedzie/ sąsiadko do ludzi, których znasz z widzenia. Nie bój się, że ktoś nie zareaguje. Jeśli nie on, to drugi, piąty czy dziesiąty będzie tym, któremu przyniesiesz radość, dasz nadzieję, a może uratujesz życie (ks. Tomasz Jaklewicz „Punkty”). Wyjdź do człowieka „bo więcej jest szczęścia w dawaniu aniżeli braniu” (Dz. 20,35).

Pani Eleonora, l. 73

Według statystyk GUS,w 2020 roku ponad 25% Polaków będzie miało powyżej 60. lat, a jeśli trend ten gwałtownie się nie zmieni, to w 2050 roku będzie to 40% osób. Jak wskazują statystyki GUS, blisko 45% 60-latków i blisko 90% 80-latków ma trudności z pokonywaniem schodów. Ponad dwie trzecie seniorów powyżej 60. roku życia cierpi na przewlekłe choroby i regularnie odwiedza aptekę. Do tego dochodzi samotność. Blisko połowa osób powyżej 75. roku życia to wdowcy, których większość żyje w jednoosobowych gospodarstwach domowych.

Uczuć nie da się przełożyć na liczby, można je przełożyć jedynie na międzyludzkie relacje.

Kromka Chleba dla sąsiada to program, którego celem jest pomoc osobom, które cierpią z powodu niedostatku, są starsze, czują się samotne i opuszczone. Chodzi o życzliwość i zainteresowanie losem sąsiada, o którym często niewiele wiemy. Pierwszym krokiem może stać się Kromka Chleba.

Dane statystyczne pochodzą z prognozy GUS 2015

Plakat (pdf)